niedziela, 25 października 2009

New British Comics #2

Witam ponownie po dłuższym przestoju. Dzisiaj już chyba ostatni tekst będący pokłosiem wypadu do Łodzi. Mam, co prawda, jeszcze kilka komiksów, które z niego przywiozłem i które czekają na opisanie, ale teksty o nich wylądują już na Alei Komiksu. W międzyczasie pojawiła się tam recenzja "Demonicznego Detektywa", w której niestety walnąłem kilka byków (zostało mi to wypomniane szybciej niż się zorientowałem, że wisi ona na stronie). Kiedy ją pisałem nie miałem dostępu do neta, więc nie mogłem sprawdzić pewnych informacji. Oczywiście mogłem to uczynić później, zatem wszelkie próby usprawiedliwiania się będą równie daremne, co żałosne. Na publikację czeka już tekst o "Wartościach rodzinnych" #3, na napisanie teksty o nowym "Jeżu Jerzym" i "Ratowniku", a na przeczytanie całkiem sporo kupka komiksów... Roboty, jak widać, niemało, ale wierzę, że przed końcem roku się wyrobię, zarówno jeśli chodzi o zobowiązania wobec Alei, jak i odkurzanie tego bloga. A teraz już zapraszam do tekstu o pewnej antologii, przygotowanej przez osobę, której co jakiś czas zawracam głowę na gg (w związku z czym obiektywizmu i profesjonalizmu po poniższym tekście nie oczekujcie).


Antologię pt.: „New British Comics” wymyślił, zredagował i wreszcie wydał jeden osobnik: Karol Wiśniewski (oczywiście pomagali mu m.in. twórcy zamieszczonych w niej komiksów, ekipa odpowiedzialna za serię „Biocosmosis” i jeszcze kilka innych osób, ale nie ulega wątpliwości, że ojcem i mózgiem przedsięwzięcia jest właśnie Karol). Międzynarodowy projekt, zrealizowany niczym zin – już sam pomysł jest intrygujący. Poziom opowieści zamieszczonych w pierwszym „NBC” był właśnie zinowy, ale jakość wydania już całkiem przyzwoita. Sam projekt wzbudził całkiem spore zainteresowanie. Z końcówki „NBC” #1 można było wywnioskować, że nawet gdyby antologia przeszła bez echa, to część druga i tak się pojawi. I oto jest: „New British Comics” #2. Grubsze, z ładniejszą okładką i logiem, a przede wszystkim mniejszą liczbą totalnie kiepskich komiksów – po prostu lepsze (i również tym razem wydane zarówno po polsku, jak i angielsku).

Na wstępie muszę zaznaczyć, że znam Karola Wiśniewskiego osobiście, więc moich wypocin w żadnym razie nie można uważać, za obiektywne… Zapraszam zatem do wyliczanki, w której będę nad wyrost zachwycał się tym, co mi się podobało, a możliwie najmniej zjadliwie atakował to, co uznać można za kompletne dno.

„Ostatnie Lato” Dana White’a to całkiem fajny komiks na otwarcie. Pierwszy raz czytałem go po kilku piwach, jeszcze na MFKiG i wówczas z jednej strony trochę mnie zdołował, a z drugiej skłonił do zadumy. Jak się okazało, na trzeźwo jest podobnie. Warto sprawdzić tą krótką, pełną niedopowiedzeń, opowieść o pewnym chłopcu i jego „oryginalnych” wakacjach.

Dave Thompson ze swoim „Karmiąc pająki” jest jednym z jaśniejszych punktów tej antologii, jeśli chodzi o stronę graficzną. Sam scenariusz nie poraża, ale potrafi zaciekawić. Tym bardziej szkoda, że ni stąd ni zowąd historia się urywa.

„Cyberpunk” Pawła Gierczaka (jednego z dwóch polskich autorów biorących udział w omawianym projekcie). Oto fabuła tego dzieła: rozbija się statek z cyborgiem, cyborg schodzi do jakiejś piwnicy, tam traci ręce i wychodzi na powierzchnię. Koniec. Ot, pretekst to zaprezentowania oryginalnego stylu graficznego autora.

W nieco podobnym klimacie utrzymany jest „Padliniarz” Davida Hailwooda i Tony’ego Suleri. Na szczęście tutaj już czytelnik ma do czynienia z konkretną opowieścią, a i ilustracje prezentują się zdecydowanie lepiej.

„Groza z Bull-Bim” to jeden z najlepszych komiksów w całym zbiorze (jeśli nie najlepszy). Fajny scenariusz Maddku świetnie zilustrował Jacek Zabawa (drugi Polak w tym gronie) i trzeba przyznać, że efekt ich współpracy stoi na naprawdę wysokim poziomie. Szkoda tylko, że nie zaprezentowano go w kolorze.

„Pod Tęczą” jest jednym z dziwniejszych komiksów w „NBC” #2. Oryginalne ilustracje Franka Latoura dobrze korespondują z równie oryginalnym scenariuszem Davida Robertsona. Jest nastrojowo, tajemniczo, etc… Jednak zarówno rysunki, jak i fabuła, jakoś specjalnie mnie nie porwały. Dla jednych ten komiks będzie mocnym punktem antologii, dla innych średniakiem. Dla mnie jest tym drugim.

„Elexender Browne w Ostatniej Kropelce” – hm, czytałem to w PKS-ie, którym wracałem z MFKiG. Nie wiem, czy to przez zmęczenie, nadchodzący wieczór, czy może pusty żołądek, ale każde kolejne zdanie wydawało mi się jeszcze bardziej bełkotliwe od poprzedniego. Drugi raz tego komiksu nie odważyłem się przeczytać…

„Amulet Ragnara”. Tutaj na odmianę coś naprawdę sympatycznego. Ciekawy i dosyć oryginalny scenariusz w połączeniu ze świetnymi ilustracjami sprawiają, że to jeden z najlepszych komiksów całej antologii.

Tony Hitchman i jego „Odkrywcy” to jednostronicowy komiks, który wygląda jakby stworzył go licealista na nudnej lekcji. Zabawa formą i specyficzny humor sprawiają jednak, że jest nie tylko doskonałym przerywnikiem między dłuższymi i czasami nużącymi historiami, lecz po prostu jednym z lepszych komiksów w całym zbiorze.

Równie prosty graficznie (i również jednostronicowy) jest „Żywot Janka” Jona Edwardsa. Absurdalna, ale niesamowicie zabawna historia żywotu pewnej cegły… Polecam.

„Charlie Parker Złota Rączka” Lawrence’a Lewicka i Paula O’Connella był jednym z dwóch najbardziej chwalonych komiksów, które pojawiły się w pierwszym „NBC”. Tutaj dobrych historii jest zdecydowanie więcej, więc i sam „Charlie Parker” nie wypada tak wyraziście jak poprzednim razem. Graficznie nadal jest świetnie, ale o ile przygody Charliego z poprzedniej antologii były ciekawymi zabawami formą komiksu, tak tutaj są po prostu klasycznymi, humorystycznymi opowiastkami.

„Chatka z piernika” Leonie O’Moore to oryginalne spojrzenie na bajkę o „Jasiu i Małgosi”. Niestety, o ile pomysł wyjściowy jest całkiem ciekawy, to jego wykonanie pozostawia sporo do życzenia (zwłaszcza w warstwie graficznej).

„Rochwell” Craiga Collinsa i Iaina Laurie’ego to pięć humorystycznych historyjek (w zasadzie pierwsza z nich jest tylko żartem rysunkowym), które graficznie prezentują się całkiem nieźle, potrafią też rozbawić, ale tak naprawdę niczym nie zaskakują i ich miejsce chyba powinno pozostać na blogu, z którego zostały zaczerpnięte. Dodatkowy plus należy się twórcom za ostatni żart z wytatuowanym punkiem (zabawne, a do tego kreska nasuwa skojarzenia z „produktową” twórczością Śledzia).

Antologię kończą dwie jednoplanszówki pt.: „ShadowQuake & Shnookie” Nelsona Evergreena. Graficznie to prawdziwe majstersztyki (spójrzcie zresztą na okładkę „NBC” #2 – to też dzieło tego pana), ale fabularnie nic więcej, jak proste historyjki, które kończą się wielką rozwałką. Jak ktoś lubi takie rzeczy będzie zadowolony.

I to tyle jeśli chodzi o drugą odsłonę „New British Comics”. Czas na szybkie podsumowanko. Najlepsze komiksy zbioru: „Ostatnie Lato”, „Groza z Bull-Bim”, „Amulet Ragnara”. Średniaki: „Padliniarz”, „Pod Tęczą”, „Odkrywcy”, „Żywot Janka”, „Rochwell”, „ShadowQuake & Shnookie”. Najgorsze: „Cyberpunk”, „Elexender Browne w Ostatniej Kropelce”, „Chatka z piernika”. Jak widać, przeważają średniaki, co jest chyba standardem dla większości antologii. Jednak o ile pierwszy „New British Comics”, jeśli chodzi o poziom zaprezentowanych komiksów, szczerze mówiąc mnie rozczarował, to jego kontynuację należy uznać za sporą zwyżkę formy. Naprawdę kiepskich opowieści jest tym razem tylko kilka, więc powodów do kręcenia nosem raczej nie ma zbyt wiele (no chyba, że ktoś oczekuje po niszowych twórcach poziomu zawodowców…).

Nigdzie w komiksie nie ma informacji o kontynuacji (jak miało to miejsce w przypadku „jedynki”), jednak z pewnych źródeł wiem, że na powstanie takowej są całkiem duże szanse. I bardzo dobrze, bo „NBC” to świetna inicjatywa – i piszę to nie jako znajomy Karola, lecz jako miłośnik komiksów.

2 komentarze:

Pan Optykon pisze...

Doczekaliśmy więc kolejnego komentarza. Chwała Ci za to i pokłon po samą ziemię.

O siebie dodać mogę jedynie tyle, że zapraszam na swojego bloga, na którym to pojawił się przedruk wywiadu, który Karolem przeprowadziłem do pewnego portalu, w którym zdarzyło mi się popisać. A oto i link: http://panoptykon.blogspot.com/2009/10/archiwum-nr-8-wywiad-karol-wisniewski.html#comments

Żeby jednak nie było za miło, na zasadzie słodkiego jakiegoś pierdzenia, czuję się zobowiązany do stwierdzenia: Bloga się Panie nie zakłada, żeby tam trzy teksty miesięcznie wrzucało! Właśnie. Za oknem tyle ciekawych rzeczy się dzieje, pierwszy śnieg zdążył spaść i odtajać, afera hazardowa zatrzęsła Polską w posadach, ONR podobno zdelegalizowano za wesołe hajlowanie na śląskich pagórkach, a we wsi Płaza przynajmniej czwórka dziewcząt straciła dziewictwo... I o tych sprawach nie było u Ciebie ANI SŁOWA! Skandal, chciałoby się rzecz.

PKP pisze...

No to czekam, aż i Tobie się skończą teksty z szuflady i będziesz próbował coś na bieżąco skrobać.

Oczywiście reklama własne bloga bardzo sprytnie przemycona ;) Nie bój nic, jak się wezmę to porobię te wszystkie kolumny z linkami, a i może jakieś zdjęcie swoje wrzucę, coby mnie potem fanki na ulicy kojarzyły...

Pisać o śniegu nie ma co, liczba doroślejszych dziewcząt już pewnie wzrosła, a ONR zdelegalizowano tylko w Brzegu. Wiem, bo to słynne zdjęcie z "rzymskim pozdrowieniem" zdobiło pierwsze strony wszystkich lokalnych gazet i opolskiego wydania GW. Ot, spowszedniało to wszystkim... chciałoby się "rzecz".