niedziela, 17 stycznia 2010

Sześciokącik StarCrafta #12

Pora nieco popisać o "StarCrafie". Parę dni temu wypłynęła pewna informacja, która wywołała prawdziwą burzę wśród polskich fanów. Szczegóły poniżej.


Na oficjalnej stronie Blizzard pojawił się wyciek, który zdążono dosyć szybko załatać (powiedzmy, że w ciągu jednej doby). Jeden z użytkowników Starcraft2.net.pl zdążył go jednak wcześniej wypatrzeć i podzielić się tą wiadomością z resztą fanów. Tym sposobem wiadomość doczekała się na polskiej stronie osobnego infa, a także kopii zapasowej. O co się rozchodzi? O to, że Blizzard oficjalnie zapowiedział polską wersję "StarCrafta 2". Mało tego, zapowiedział też pojawienie się oficjalnej witryny w naszym języku (wiadomość dotyczyła też Włochów). I wszystko pięknie, cudownie i w ogóle pierwsza klasa, gdyby nie malkontenctwo polskich graczy.

Nie potrafię zrozumieć tej awersji do wszelkiego rodzaju polonizacji. Gry po polsku wychodzą już od kilkunastu lat. Pierwszą, oficjalnie spolonizowaną produkcją, był bodajże "Ace Ventura". W roku 1998 każda nowa produkcja, która pojawiała się w naszym języku, była witana z otwartymi ramionami. Sam gram ostatnio w jedną z pierwszych spolonizowanych gier - "Dungeon Keepera" i uważam, że Polak potrafi. Oczywiście z czasem pojawił się trend na wykorzystywanie znanych aktorów, więc nie każdemu mogło pasować, że narrator w "Baldurs Gate" przemawia głosem Pana Kleksa, niemniej i ta moda przeminęła, a polonizacje stały się czymś naturalnym. Zarówno "Diablo II", jak i "WarCraft III" dowiodły, że gry Blizzarda można naprawdę zacnie przetłumaczyć. No dobrze, nazwy potworów w drugim "Diablo" czasami wyglądały co najmniej dziwnie, ale za to trzeci "WarCraft" bronił się jako całość (świetne głosy, zachowany humor, brak literówek - ogólnie kawał porządnej roboty). Za te lokalizacje odpowiadał dystrybutor, czyli CD Projekt. Wyszedł z nich obronną ręką. Teraz polonizacja została zapowiedziana przez samych twórców, co jest naprawdę sporym zaskoczeniem. Blizzard dostrzegł polskich fanów i wykonał ukłon w ich stronę. Niestety, w naszym kraju mało kto rozumie rangę takich gestów...

Z komentarzy można wnioskować, że większość graczy naprawdę liczyła na to, iż drugi "StarCraft" wyjdzie u nas po angielsku. W 2010 roku (a może i jeszcze później)! Teraz, kiedy nawet gry na konsole są lokalizowane, ktoś liczył na to, że duża premiera (prawdopodobnie będąca premierą roku) nie doczeka się polskiego wydania. Jestem w szoku.

No, ale spróbujmy zrozumieć argumenty tych ludzi (oczywiście pomijając rozpaczliwe komentarze w stylu: "Nieee!!!"). Wersja z napisami, tzw. kinowa, jest jednym z ich życzeń. To jeszcze można przetrawić, niemniej za bardzo nie wyobrażam sobie, aby w ogniu walki chciało się komukolwiek bezustannie czytać napisy (wszak to RTS, a jeśli mówimy o kompletnej lokalizacji, to niektórzy mogliby sobie zażyczyć również tłumaczenia wszelkich komunikatów i odzywek jednostek). Niektórzy chcą wersji tylko anglojęzycznej. Tutaj przecież mogą skorzystać z wielu zagranicznych sklepów internetowych. Aha, chcą takiej wersji na półkach polskich sklepów. Jeśli sprzedawcy wyczują w tym interes, to pewnie jakieś egzemplarze posprowadzają. Niemniej, w dzisiejszych czasach, żądanie aby oryginalne wersje były jedynymi w dystrybucji, brzmi równie utopijnie, co postulat aby w księgarniach sprzedawać tytuły w oryginalnym języku (o takiego choćby Orhana Pamuka) czy DVD bez polskich napisów (przecież często można je o wiele taniej sprowadzić z zagranicy). Jedynym rozsądnym życzeniem wydaje się możliwość wyboru wersji językowej. Jeśli takie coś się pojawi, to ok. Z drugiej strony, mnóstwo dialogów może znacznie zwiększyć objętość samej gry, więc możliwe, że "StarCraft 2" będzie tylko po polsku.

W dzisiejszych czasach spolonizowanie tak ważnej gry jest czymś naturalnym i nikt nie powinien być tym faktem zaskoczony. Tym bardziej nie powinien wygłaszać tez, że w polskim "StarCrafie" usłyszymy głos Pazury. Czasy zatrudniania tylko popularnych aktorów już dawno minęły. Twórcy i wydawcy wiedzą co robią i na pewno nie pozwolą sobie na to, aby fatalnie podłożone głosy zepsuły klimat gry. A jeśli ktoś chce wersję oryginalną kupić w polskim sklepie? Myślę, że i tak ją kupi.

"StarCraft 2" bez wątpienia wyjdzie po polsku. Teraz każdy będzie mógł poznać fabułę tej świetnej produkcji. Sam radzę sobie z angielskim średnio i tym bardziej cieszę się, że nie umknie mi już żadne słówko. Początki lokalizacji zagranicznych tytułów były czymś przełomowym. Każda nowa gra po polsku była wydarzeniem i nikt nie negował jej wartości. Nie cofajmy się zatem do mrocznej przeszłość, kiedy wielkie studia i wydawcy nie wiedzieli co to Polska, a wiele tytułów nie miało szans nie tyle na polską wersję, co w ogóle na wydanie w naszym kraju.

Aby nie wyjść na kompletnego zgreda, a samego tekstu nie kończyć zbyt poważnym tonem, proponuję nieco muzyki. Może nie najwyższych lotów, ale potupać nóżką i potrzepać główką (ekhm...) jak najbardziej można. Klip znaleziony na starcraft2.net.pl i ze "StarCraftem", rzecz jasna, mający coś wspólnego. Ja tam mam sentyment do takich brzmień z pogranicza power i melodic death metalu.



No, to do następnego.

2 komentarze:

Ald pisze...

I tak wolałbym po angielsku :P. Owszem, taki Pratchett po polsku jest całkiem fajnie przełożony, ale lektura wersji polskiej i angielskiej pozwala na wychwycenie smaczków, które dostępne są dla danej wersji językowej.

Rozumiem też opcję zakupu wersji ENG przez internet. Ale osobiście lepiej byłoby gdyby produkt finalny posiadał zintegrowane poszczególne wersje językowe w sobie. Tak jak jest przykładowo grach Steam'owskich. Takie TF2 przy polskim interfejsie (pozwolę sobie to spolonizować) może być dużym ułatwieniem dla ludzi, którzy nie są mocni z angielskiego. Jestem w stanie to zrozumieć. Ale pewne rzeczy (jeśli chodzi o tłumaczenia) przychodzą z wielkim trudem. I tak angielskie "intelligence" zostało przetłumaczone w formie pisanej jako "inteligencja" - a chodziło o tajne/poufne materiały wywiadowcze. Stąd też pozostałem przy wersji angielskiej :)

Pamiętam jeszcze przykład dennych tłumaczeń tekstów w BF2142, ale tam też miałem możliwość wyboru wersji językowej.

Stąd też mam wrażenie, że nie warto niczego robić na siłę. Dobrym rozwiązaniem byłaby wersja wielojęzykowa (co wiązałoby się z dużym zwielokrotnieniem rozmiaru na rzecz lokalizowanych filmów i odzywek).

Kinowa lokalizacja też jest opcją, która mogłaby przypaść wielu do gustu (np mi).

No ale wiadomo. Każdy ma swoją rację i jego racja jest najlepsza - racja? :)

PKP pisze...

Racja :] Moje argumenty masz w tekście, swoje przedstawiłeś i w pełni je rozumiem. Aczkolwiek sam mam raczej dobre wspomnienia jeśli chodzi o wszelkie lokalizacje. Większe produkcje miały szczęście, a mniejszych i gorszych już nie pamiętam... Wiem, że ze "StarCraftem 2" będzie dobrze. A problem wyłapywania smaczków jest problemem wszelkich tłumaczeń (nie tylko polonizacji gier). Tak czy inaczej, pozostaje mieć nadzieję, że już niedługo dorwiemy po swoim egzemplarzu i każdy z nas będzie w pełni zadowolony :]